MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Biura nieruchomości jeszcze długo będą potrzebne – rozmowa z Bogdanem Przybyłą

Wiadomości: Wałbrzych
Poniedziałek, 16 sierpnia 2010, 18:41
Aktualizacja: 18:42
Autor: Sven
Bogdan Przybyła
Fot. Sławomir Pawlik
Z Bogdanem Przybyłą, który od lat zajmuje się handlem nieruchomościami, rozmawia Sławomir Pawlik.

- Jakie były początki pańskiej kariery w nieruchomościach?

Bogdan Przybyła: To dosyć stare dzieje. Pierwszy interes na nieruchomościach zrobiłem mając 19 lat. Zaczęło mi się to podobać, a wkrótce przerodziło się w prawdziwą pasję. Tak pozostało do dzisiaj i nie wyobrażam sobie, że mógłbym zajmować się czymś innym. Robiłem wszystko, by mieć jak najlepsze podstawy. Skończyłem studia na wydziale geodezji, pracę magisterską napisałem o nieruchomościach.

- Czy to prawda, że BON jest najstarszym biurem obrotu nieruchomościami w Wałbrzychu?

Bogdan Przybyła: To prawda. Założyłem firmę w 1993 roku. Byłem pierwszy w mieście. Ten rodzaj działalności był w prawie nieznany. Patrzono na mnie jak na przybysza z innej planety.

- Jak wyglądała ta działalność w tamtych czasach?

Bogdan Przybyła: Działalność gospodarcza w warunkach konkurencji nigdy nie jest łatwa. Ale w latach dziewięćdziesiątych, mimo że nie miałem konkurencji, też łatwo nie było. Pierwsze biuro miałem z wejściem od podwórka w dość obskurnej kamienicy. W mieście był jeden notariusz, a akt notarialny pisało się na maszynie pół dnia. Nie było wszystkiego tego, co dzisiaj ułatwia nam pracę – internetu, telefonów komórkowych. Rynek reklam był w powijakach, a przepisy ciągle się zmieniały. U nas wielu ludzi uważało i nadal uważa, że na wszystkim znają się najlepiej. Często zamiast oddać sprawę w ręce specjalistów, załatwiają wszystko sami. Wydaje im się, że tak będzie taniej. Zdarza się jednak, że padają ofiarą oszustów. Jakiś czas temu był w Wałbrzychu przypadek, że mieszkanie zostało jednocześnie sprzedane siedmiu klientom.

- Jaki wpływ na rynek nieruchomości miał kryzys gospodarczy?

Bogdan Przybyła: Kryzys spowolnił i utrudnił działania na rynku nieruchomości. O Polsce mówiło się, że stagnacja gospodarcza ją omija. Jednak banki „dmuchając na zimne” ograniczyły podaż kredytów hipotecznych. Ceny mieszkań, szczególnie w budynkach z wielkiej płyty, spadły. Na szczęście sytuacja się powoli odwraca.

- Jakie nieruchomości cieszą się największym zainteresowaniem?

Bogdan Przybyła: W tej chwili klienci poszukują działek. Zarówno budowlanych jak i rolnych. W dobrym tonie jest zamieszkiwanie w Szczawnie-Zdroju, dlatego cena (działki budowlanej) jednego metra kwadratowego dochodzi tu do 400 złotych. Działek rolnych na rynku prawie nie ma (jedynie małe areały). Związane jest to z unijnymi dopłatami i KRUS-em (składki emerytalne).

- Czy to prawda, że zbliża się kres biur obrotu nieruchomościami?

Bogdan Przybyła: Myślę, że katastrofa nam nie grozi. Obrót nieruchomościami nie jest taki prosty, jakby się wydawało. Nadal do załatwienia jest sporo formalności. Przede wszystkim trzeba bardzo starannie sprawdzać stan prawny. To są również spotkania z klientami. Często z wieloma, to są także negocjacje. Nie każdy umie się w tym znaleźć. Wiele osób, zajętych swoimi obowiązkami, nie ma na to czasu. Zdarza się, że właściciel jest za granicą lub mieszka w innej części kraju. Stajemy się społeczeństwem coraz bardziej mobilnym. Zmiana pracy i idąca często za tym zmiana miejsca zamieszkania zaczyna wpisywać się na stałe w życiorys współczesnych Polaków. Biura obrotu nieruchomościami są między innymi po to, by w tym pomagać. Jestem więc dobrej myśli.

- Dziękuję za rozmowę.

Czytaj również

Kładka – duże wrażenie

Użądliła ją pszczoła

Poszukują świadków

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~ 18-08-2010 8:47
ja jak miałem 19 lat to za piłką biegałem z chłopakami,a trzeba było myslec o biznesie..

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Budują na Staszica

Znamy wszystkich kandydatów PiS–u

Nietypowy pożar

Kuchciński nie zaszkodził

Radni będą głosować w sprawie referendum