MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Wywiad z Waldemarem Malickim

Wiadomości: Wałbrzych
Środa, 6 kwietnia 2016, 7:21
Aktualizacja: Piątek, 8 kwietnia 2016, 17:07
Autor: red
Fot. użyczone
Już 23 kwietnia w Wałbrzychu zaprezentuje się Filharmonia Dowcipu. O muzyce, i nie tylko, rozmawiamy z jej założycielem Waldemarem Malickim.

Kto wpadł na pomysł stworzenia Filharmonii Dowcipu?

- Na ten pomysł wpadłem ja wraz z dyrygentem Bernardem Chmielarzem oraz reżyserem Jackiem Kęcikiem 10 lat temu.

Jak wyglądały początki działalności?

- Nie liczyliśmy na pełne sale, ale wiedzieliśmy, że mamy oryginalny pomysł, który nie był znany w Polsce ani w Europie. Na początku skupiliśmy się na budowaniu składu. Szukaliśmy najlepszych muzyków oraz najzdolniejszych i seksownych kobiet. Chcieliśmy robić rzeczy bezczelne, czasem perwersyjne. Jesteśmy nieobliczalni, muzykę klasyczną wywracamy do góry nogami i na tym właśnie polega nasza inność.

Czy łatwo było zebrać muzyków do tego przedsięwzięcia?

- Na początku muzycy nie za bardzo wiedzieli, czego mogą od nas oczekiwać oraz o co chodzi w tym projekcie. Z czasem jednak zrozumieli, o co nam chodzi i teraz nawet podrzucają swoje pomysły, z których niejednokrotnie korzystamy. Myślę, że to kwestia zaufania. Muzycy robią coś, z czego mają przyjemność, ale świetnie łączą wirtuozerię muzyczną z aktorstwem.

Czy zespół występuje w takim samym składzie jak na początku, czy są zmiany?

- Staramy się tworzyć stabilny skład i unikamy zmian. Ponadto w naszej orkiestrze grają znakomici muzycy, niektórzy wręcz nie do zastąpienia. Są oczywiście sytuacje, kiedy ktoś umiera i wtedy zastąpić go trzeba…

Ilu muzyków liczy orkiestra?

- Orkiestra liczy 19 osób. Soliści potrafią zaśpiewa każdą piosenkę, z różnych, bardzo zróżnicowanych gatunków muzycznych. To materiał do harców z historią. Prezentujemy sceny podszyte sporem, konfliktem, a więc czymś z czym mamy do czynienia w życiu codziennym. Takie zabiegi stosujemy bardzo często.

Kto układa repertuar, aranżację i kto reżyseruje widowiska?

- Autorów jest trzech. To my założyciele Filharmonii Dowcipu jesteśmy autorami repertuaru, aranżacji i reżyserii. Mamy żelazną myśl, i wedle niej działamy i tak wymyślamy repertuar.

Ilu prób potrzebują muzycy przed występem?

- Prób jest stosunkowo mało, bo jesteśmy orkiestrą, która nie ma własnej siedziby, własnej sali do prób. Nie mamy zatrudnionych na etat osób. Sale na próby wynajmujemy, a to wiąże się z wydatkami, a mamy ograniczony budżet, bo żyjemy ze sprzedaży biletów. Teraz zdecydowaliśmy się na trasę po mniejszych miastach i miejscowościach i zauważyłem, że na koncertach w tych miejscowościach publiczność bawi się znakomicie i panuje naprawdę fajna atmosfera.

Obecnie Filharmonia Dowcipu jest bardzo znana. Jak na początku reagowali słuchacze na przedstawienie muzyki poważnej z lekkością i humorem?

- Początkowo niektórzy słuchacza nie rozumieli naszej myśli i pomysłu. Teraz jednak słuchają nas osoby od 18 do 80 roku życia i widzimy to podczas koncertów. Wychodzimy z założenia, że trzeba mieć do siebie dystans, nie traktować siebie zbyt poważnie, umieć się śmiać z samego siebie. My mieszkamy gatunki i zadajemy pytania. Chcemy być bezczelni i tacy jesteśmy.

Czy spotkał się Pan z opiniami negatywnymi dotyczącymi tego co Pan robi i jak zareagowało środowisko muzyczne?

- Publiczność ma prawo coś akceptować i lubić i ma prawo czegoś nie lubić. Nie da się wszystkich zadowolić. A jeśli chodzi o środowisko muzyczne, to kiedy jeszcze grałem to co grali wszyscy, to oczywiście byłem chwalony. Jednak kiedy zacząłem robić coś innego, wyszedłem poza standardy to oczywiście pojawiły się głosy negatywne. Nam zależy jednak na opinii publiczności, bo to dla niej koncertujemy, a nie dla środowiska muzycznego.

Czytaj również

Kolejne odkrycie

Fundacja Tokarczuk

Nagrody za serca

Areszt dla 18–latka

Zmodernizowany oddział

Prosto w radiowóz

Biedaszyby wciąż istnieją