MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

W oczekiwaniu na pomoc

Wiadomości: powiat wałbrzyski
Środa, 30 października 2019, 13:33
Aktualizacja: Czwartek, 31 października 2019, 8:15
Autor: JAZ
Fot. JAZ
Do redakcji wpłynął ostatnio list zatroskanego kibica, który był świadkiem zdarzenia podczas meczu piłki nożnej.

„W trakcie ostatniego meczu piłki nożnej, jaki miałem okazję oglądać na stadionie w Jedlinie-Zdroju, doszło do bardzo nieprzyjemnego zdarzenia. Tuż po rozpoczęciu gry, to było bodajże już w 2. minucie, w walce o piłkę ucierpiał jeden z piłkarzy Nysy Kłodzko (Daniel Grzegorzewski - przyp.red). Zawodnik gości zwijał się z bólu. Starano się mu pomóc. Na stadionie nie było jednak karetki. Obecni fizjoterapeuci obu klubów pomagali. Działacze wezwali karetkę i o tę karetkę właśnie chodzi. Po 20 minutach oczekiwania, sędziowie postanowili, że zawodnika trzeba z boiska znieść, by kontynuować mecz. Zrobiono to ostrożnie, ale to było spore ryzyko. Piłkarz Nysy naprawdę cierpiał. Gdy leżał poza boiskiem, cały czas ktoś przy nim był. Mecz w sumie skończył się prawie pół godziny później. Do pierwszej połowy doliczono czas, gdy piłkarz leżał na murawie. Blisko 10 minut dłużej grano też w drugiej połowie. Wtedy dopiero na stadion przyjechała karetka. Czy to jest normalne, żeby tyle czekać na pomoc? Czy taka karetka nie może w ogóle stać obok? A co stałoby się gdyby np. zawodnik miał jakiś krwotok wewnętrzny. Tego przecież nie widać. Karetka powinna przyjechać jak do normalnego wypadku" - Janusz – kibic KS Zdrój Jedlina-Zdrój.

Daniel Grzegorzewski ucierpiał w walce o piłkę w 2. minucie spotkania. Karetka pogotowia, pomimo wielu interwencji, przyjechała dopiero po zakończeniu mocno przedłużonego meczu, czyli około 140 minut po pierwszym telefonie. Przepisy Polskiego Związku Piłki Nożnej wymagają karetki pogotowia na meczu dopiero od IV ligi wzwyż. Zawodnik Nysy Kłodzko został zabrany do szpitala, gdzie przeszedł skomplikowany zabieg w celu ustabilizowania sytuacji ze złamaną kością. Obecnie jego zdrowiu już nic nie zagraża. Sama sytuacja była jednak bardzo niebezpieczna i wymagała natychmiastowej pomocy służb medycznych.

To nie jedyny przypadek, z jakim spotykamy się w ostatnich tygodniach. Podobna sytuacja miała miejsce kilka tygodni temu na stadionie w Czarnym Borze. Tam również podczas meczu urazowi kolana (istniało podejrzenie zerwania więzadeł) uległ jeden z piłkarzy. Działacze zadzwonili na pogotowie, ale usłyszeli radę, żeby zawodnika "zapakować" do samochodu i zawieźć do szpitala, bo karetka może pojawić się na stadionie za około 3 godziny. Nikt nie chciał narażać zawodnika na dodatkowe cierpienie i podjęto decyzję, by zawieźć go faktycznie do szpitala, gdzie udzielono mu niezbędnej pomocy.

Czy tak ma więc zatem wyglądać pomoc pogotowia ratunkowego w sytuacjach, kiedy poszkodowani potrzebują pilnej pomocy...

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
1
5%
Dziwi
1
5%
Nudzi
1
5%
Smuci
6
30%
Złości
11
55%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Płonęły opony

Pożegnanie z Chełmcem

Przekazali węże

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~Ggg 30-10-2019 14:29
Powinno być, ze gospodarz we własnym zakresie organizuje ratowników firm prywatnych, które funkcjonują w naszym województwie
~Tom 30-10-2019 15:59
Jak powyżej. Dlaczego całe społeczeństwo ma płacić za to, że w jednym miejscu gromadzi się grupa maniaków, oglądających 22 dorosłych mężczyzn ganiających przez 90 minut za skórzaną piłką. Tych ostatnich można zrozumieć - nic innego w życiu nie umieją, a za ten cyrk mają płacone (i to ile). Natomiast maniacy muszą zrozumieć : za prywatny cyrk płacić powinni jego organizatorzy, w tym za tzw. gotowość karetki.
~Obser 30-10-2019 16:39
Bo dziennikarze piszą o wszystkim tylko nie o tym co trzeba. System ratownictwa jest nie wydolny, od kiedy powstały centra powiadamiania ratunkowego w których nie ma komu pracować, od kiedy ktoś stworzył dziwne procedury zgłoszenia, to jest gorzej z roku na rok. Pogotowie, straż, policja jeżdżą do każdej głupoty. Wojewoda ma to gdzieś bo przecież minister to dopuścił. Więc nie dziwcie się że karetek nie ma... A będzie gorzej.
~Rysiu 30-10-2019 16:55
Na meczah Gurnika tesz niema lekaża i karedki
~Pis niszczyciele 30-10-2019 18:57
Ludzie umierają szpitale zamykają a wy o katetke się szarpiecie ? Do pracy brakuje ludzi w karetkach a tu afera, wybraliście sobie taki rząd to macie. W Opolu zamykają SOR, na pogotowie jak się dzwoni to odbiera Wrocław a nie Wałbrzych, tak PiS wyrolował wszystko.
~Rysiu 30-10-2019 19:08
do: ~Pis niszczyciele (18:57)
Mecze piłki norznej terz som warzne. Fszystko zabroncie i co my mamy robić.
~zsunaj 30-10-2019 22:15
do śmierdziela menela szybko karetka przyjeżdża ale do normalnego człowieka co rocznie mu grubo potrącają już mają w gdzieś i niech pis więcej w dupe Rydzykowi wkłada zamiast kupic karetki lub rozdzielić na szpitale
~Ruda 31-10-2019 7:38
Wybraliscie tych co zamiast na zdrowie to ns koscioly i do wlasnych kieszeni daja. To do kościoła modlitwa się leczyc
~Pele 31-10-2019 11:10
Widzę to na forum prawie wyłącznie samych młodych przygłupów.
~co raz większa patolagia 1-11-2019 8:29
NIEpomogło nawet 500 plus wczoraj po ulicy Bardowskiego do późnych godzin nocnych ganiały dzieci wydzwaniając do mieszkań prywatnych i krzycząc w niebo głosy o cukierki które im się należą od społeczeństwa. Były również też z nimi matki ,wszyscy dzwonili domofonami nawet do ludzi starszych i uciekali , fajna zabawa. Ciekawe jak by jakiś sflustrowany dziadek wyskoczył i przywalił pałą co na to stróże prawa ? Co roku mieszkańcy przeżywają tą samą patologię.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Piękni ludzie...

Świąteczne informacje

Fundacja Tokarczuk

Inicjatywa radnego

Mikołajki na sportowo