MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

„Powtórzmy tu Poznań” czyli rok 1956 w Wałbrzychu

Wiadomości: Wałbrzych
Piątek, 21 października 2011, 10:48
Aktualizacja: Niedziela, 23 października 2011, 13:50
Autor: Sven
Fot. użyczone
„Powtórzmy tu Poznań” to napis, który pojawił się na ścianie wewnątrz budynku biurowego kopalni „Victoria” w czasie wydarzeń z 28 i 29 czerwca 1956 roku.

W stolicy Wielkopolski zginęło wówczas 57 osób, a około 600 zostało rannych. Na szczęście w Wałbrzychu wydarzenia z Poznania się nie powtórzyły. Nie znaczy to jednak, że poznański czerwiec pozostał w naszym mieście bez echa.

O tym co działo się w Wałbrzychu na przełomie czerwca i lipca 1956 roku opowiadał w Galerii pod Atlantami Ryszard Bełdzikowski. Spotkanie, zorganizowane przez Pracownię Regionalną, odbyło się w ramach cyklu „Przystanek Atlanty”.

Wiadomości o tym, że coś się dzieje w Poznaniu docierały do Wałbrzycha wraz z przybywającymi do miasta pociągami. Przywoziła je obsługa pociągów. Informacje te były chętnie nasłuchiwane, ponieważ w Wałbrzychu mieszkała spora liczba poznaniaków przybyłych tu po zakończeniu wojny. Innym źródłem informacji były nadające po polsku: Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa, Głos Ameryki z Waszyngtonu czy BBC.

Największy dziennik dolnośląski, „Gazeta Robotnicza” przypuściła zmasowany atak na zachodnich inspiratorów tragedii poznańskiej. Inne lokalne gazety, a były to wówczas „Słowo Polskie” i „Trybuna Wałbrzyska” nie wspomniały o wydarzeniach poznańskich przez trzy tygodnie (SP) i dwa miesiące (TW).

Wałbrzyskie władze, struktury partyjne i Urząd Bezpieczeństwa otrzymały już 29 czerwca informacje o konieczności wzmożenia czujności. W Wałbrzychu, charakteryzującym się różnorodnością narodową mieszkańców istniała dodatkowo obawa, że może dojść do konfliktów na tle etnicznym, szczególnie przeciwko Żydom i Niemcom. W wałbrzyskim UB powstał nawet plan odwrócenia uwagi mieszkańców od rzeczywistych przyczyn niezadowolenia społecznego i skierowania jej przeciwko Niemcom i Żydom. Wzmożona została inwigilacja korespondencji, szczególnie ludności niemieckiej, która pisała rodzin za Odrą oraz rozmów telefonicznych osób wpływowych, głównie duchowieństwa.

Agenci i pracownicy UB dwoili się troili chcąc ustalić autorów ogromnej liczy anonimów, głównie przeciw Żydom czy szukając autora napisu: „Powtórzmy tu Poznań”. W większości przypadków bezskutecznie, także autora napisu nie znaleziono.

Górnicy wałbrzyskich kopalń domagali się przestrzegania ustawowego czasu pracy, głośno zaczęto mówić o problemach socjalnych, mieszkaniowych i niskich płacach, żądano zniesienia roboczych niedziel, a nawet wprowadzenia pięciodniowego tygodnia pracy.

Ten chwilowy „powiew wolności” docierał także do innych miejscowości regionu: Świdnicy, Jedliny-Zdroju czy Dzierżoniowa, gdzie w Zakładach Urządzeń Radiowych miał miejsce strajk na tle płacowym.

W Wałbrzychu nie doszło do żadnych dramatycznych wydarzeń. Realnym i trwałym efektem była tylko stopniowa emigracja Niemców i Żydów, na których udało się skierować część „odpowiedzialności” za sytuacje w kraju. Zresztą jedni i drudzy mieli problemy adaptacyjne w komunistycznej rzeczywistości.

A później był już październik. Zmiany w kierownictwie PZPR, Władysław Gomułka i nowe nadzieje.

Czytaj również

Kamieniecka oddana

Większość za rządzącymi

Znamy laureatów

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~nick 21-10-2011 17:59
nic straconego, jak tak dalej pójdzie rzadzenie w Wałbrzychu to i Afryka może być
~Kaper 21-10-2011 18:38
No co Ty, Wałbrzych świetnie się rozwija. Mo-bruk zaczyna cztery nowe inwestycje w naszym mieście. Będą nowe miejsca pracy.
~obywatel 22-10-2011 9:05
a te miejsca pracy to dla umysłowych czy fizycznych? no i za jakie pieniądze te miejsca pracy 1100zł netto hehehehe
~zbyszek 20-07-2015 13:00
W 1956 roku było też ciekawie uczniowie - między innymi ze szkoły górniczej w Wałbrzychu rozbroili posterunek milicji. Jednak zostali zdradzeni i za próbę zbrojnego obalenia "władzy ludowej" podostawali duże wyroki - nieletni w Szczypiornie gdzie wybuchł bunt, po którym byli sądzeni jak dorośli i trafili do Rawicza i innych ciężkich więzień. O tym fakcie nikt nie pisze, bo ci co przeżyli i pamiętają nie ubiegają się o tzw. kombatanctwo, jak niektórzy bojownicy z za związkowego biurka. Najprawdopodobniej nikt o nich nie wie, lub nie chce pamiętać. A takich zdarzeń na dolnym Śląsku było dużo.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Obchodzili rocznicę

Zrezygnujcie z plastiku!

Warto obejrzeć

Jesienne koncerty

Legendarne przeboje