MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Dyrektor Mikulski przyznaje się do błędów

Wiadomości: Wałbrzych
Czwartek, 12 sierpnia 2010, 20:04
Aktualizacja: Piątek, 13 sierpnia 2010, 12:36
Autor: Sven
Dyrektor Mikulski ma nie lada problem
Fot. Sławomir Pawlik
W sprawozdaniu z posiedzenia Zarządu Województwa Dolnośląskiego, które odbyło się 3 sierpnia 2010 roku, jest zdanie, które brzmi jak wyrok: „Wniosek Wydziału Kultury w sprawie wyrażenia zgody na rozpoczęcie procedury odwołania dyrektora Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu – zaakceptowano”.

Przyczyną złożenia takiego wniosku jest kontrola przeprowadzona przez Urząd Marszałkowski we wspomnianej placówce. Objęła ona okres od 2005 do połowy 2009 roku. W wystąpieniu pokontrolnym wyszczególnione zostały błędy i nieprawidłowości dotyczące finansów, organizacji imprez, brak wewnętrznych instrukcji i procedur.

Poprosiliśmy Dariusza Mikulskiego o komentarz. Oto, co nam powiedział:
- Przychodząc do Filharmonii Sudeckiej w roku 2005, zastałem instytucję z dwoma komputerami. Działał jeden. Droga rozwoju firmy i funkcji, które ma spełniać, wymaga także rozwoju instrumentów, na których ma pracować oraz doboru odpowiedniej kadry. To jest długotrwały proces. Robiąc coś, popełnia się także błędy.

Mikulski kontynuuje: - Była to pierwsza kompleksowa kontrola w Filharmonii Sudeckiej. A przecież przez te lata ciągle wysyłane były do naszego organizatora plany i sprawozdania z pracy, bilanse finansowe, co miesiąc, co kwartał i roczne. Nie mieliśmy ani jednego sygnału, że dzieje się coś niezgodnego z przepisami. Wszystko jest opisane, na wszystko jest odpowiedni budżet i faktury. Nie ma niczego, co chcielibyśmy ukryć lub zatuszować.

Szef wałbrzyskiej filharmonii uważa, ze byłoby dobrze przeprowadzić rekontrolę teraz.
- Kontrolujący mogliby stwierdzić, że te problemy, które istniały w latach 2005 – 2009, teraz – w 2010 roku - są już rozwiązane. Przy realizacji przedsięwzięć artystycznych różne problemy musiały się zdarzyć. Jestem jednocześnie w szczęśliwej i nieszczęśliwej sytuacji, ponieważ z racji nadanej mi funkcji odpowiadam za najlepszego, średniego i najgorszego pracownika oraz za ich błędy i sukcesy. Oczywiście biorę na siebie całkowitą odpowiedzialność za wszystko, co się wydarzyło. W wystąpieniu pokontrolnym wszystkie błędy zostały w punktach wykazane. Jest tam także program naprawczy. W ustawowym terminie do wszystkiego się ustosunkowaliśmy. Stwierdziliśmy naprawienie wszystkich nieprawidłowości, wyciągnęliśmy konsekwencje w postaci zarządzeń, poleceń służbowych i zmian personalnych.

Mikulski zapowiada, że łatwo się nie podda: - Będę się starał przekonać marszałka, że reforma instytucji to długotrwały proces. Nie jest tak, że błędy, które zastaliśmy w 2005 roku, są popełniane do dzisiaj. W warunkach zmieniającego się prawa pomyłki były nie do uniknięcia. Będę prosił, by spojrzeć na filharmonię z realnej perspektywy. Na to, że mamy ambitny i atrakcyjny program, zdobywamy przyjaciół i fundusze na działalność, że się rozwijamy. Przez pięć lat działalności nie miałem ani jednej uwagi, upomnienia, nie mówiąc o naganie. Komplementów nie oczekiwałem, ale jestem jedną z najmłodszych osób, które zostały odznaczone medalem Gloria Artis. Całym swoim talentem, wiedzą i maksymalnym zaangażowaniem chciałem stworzyć w Wałbrzychu instytucję rozpoznawalną, stojącą na wysokim poziomie. Myślę, że w dużym stopniu nam się to udało – wyjaśniał Dariusz Mikulski.

Ciekawe jest także to, że dyrektor dowiedział się o wniosku o jego odwołanie od znajomych, którzy przeczytali tę informację w internecie. Na obecnym etapie dyrektor Mikulski zabiega o spotkanie z Marszałkiem Województwa w celu wyjaśnienia sytuacji.
- Co zrobię, jeżeli ostateczna decyzja o odwołaniu zapadnie? Żyjemy w państwie prawa. Marszałek ma w każdej chwili prawo powołać lub odwołać podległego mu dyrektora – zakończył nieco filozoficznie dyrektor Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu.

Czytaj również

Szef PO z wizytą w Wałbrzychu

Szpak utknął w rynnie

Trzy dni pełne atrakcji

Komentarze (13) Dodaj komentarz

~kolo 12-08-2010 20:15
No to się Dario doigrał
~al 12-08-2010 20:26
ale chamstwo, w tym p... wałbrzychu wszystko dobre musi być zaraz zniszczone - tak pewne środowiska doprowadziły do wywalenia kierownika artystycznego teatru dramatycznego kilka lat temu, tak teraz chcą naprawdę świetnego dyrektora zniszczyć. To jest jakas zmowa....
~aman 12-08-2010 21:07
@al:Ale w jakim wałbrzychu? Przecież szefowie Mikulskiego siedzą we wrocławiu :-)
~ona 13-08-2010 9:13
W wałbrzychu zawsze będzie chamstwo i ludzie zawsze będą niszczyć to,czego nie rozumieją...Filharmonia to bardzo ważne miejsce i uważam,że dzięki p.Mikulskiemu działa ona tak,jak powinna...A błędy zdarzają się nawet najlepszym...
~inni 13-08-2010 9:58
no tak..skoro Pan Dariusz Mikulski stworzył filharmonię cieszącą się uznaniem publiczności ..tej małej i tej dużej...no to trzeba go już pożegnać oczywiście skandalem...bo jak w Wałbrzychu ..coś może zaistnieć pozytywnego w ocenie nie tylko melomanów..Koniecznie trzeba kolejną placówkę kultury zmieść z powierzchni ...vide GDK... Widocznie Pan Jacek ma już gotowego kandytata..od zaraz.. z Zarządu Województwa Dolnośląskiego... Przypominam, że uniwersalny jest tylko olej rzepakowy..to smażenia, do pieczenia, do sałatek..i jako paliwo.. Błędy..nieprawidłowości zdarzają się, które można usunąć..tymbardziej że przepisy dot. rachunkowości, finansów publicznych, zamówień publicznych nieustannie się zmieniają..Przecież Pan Mikulski bezpośrednio nie wykonywał tych czynności..a zatem... Czy Wałbrzych już na zawsze pozostanie ..tak jak to określa Ruda ...
~sztyrlic i henio 13-08-2010 11:43
Zmiana repertuaru ze ,,Skrzypaka na dachu" na ,,Dyrektora na zielonej trawce" ? Było nie grozić paluszkiem Heniutkowi jak pił wino w bramie byłego kina Polonia, wspominając wyświetlany tam onegdaj repertuar kinomatografi radzieckiej. Hłopina się wkórzył i żucił klątwą....
~fatima 24-08-2010 8:54
Jak dla mnie to pewnie ktoś ma nie zły interes w usunięciu Darka Mikulskiego z funkcji dyrektora naszej filharmonii ,teraz kiedy tyle zrobił dla miasta dla ludzi dla naszej kultury przestaje byc potrzebny porażka :(Pamiętam jak wyglądała filharmonia i jej koncerty kiedy tu przyszedł stopniowo dokonywał w niej rewolucji i przeobraził ją w piękny kwiat naszej kultury .Niech Pan Marszałek ruszy szanowną pupę i przyjedzie na jeden z koncertów zobaczy ilu ludzi przychodzi i ile pieniędzy jeszcze potrzeba np na powiększenie widowni czemu o tym nie mówią dla czego nie raczą pomoc tylko jeszcze kłody pod nogi kładą wstyd.Nie pozwolimy ruszyc naszego dyrektora i naszej filharmonii bo jego przybycie tu to jedna z najlepszych rzeczy jakie Wałbrzych spotkały w ostatnich latach
~~blashka 31-08-2010 20:07
Ludzie!! Przestańcie opowiadać takie pierdoły, bo wszystko pięknie ładnie z zewnątrz wygląda, a w środku instytucja się sypie,bo nie ma pieniędzy dla nikogo poza szanowną panią A.D. aka Nyanga. "Pan Mikulski bezpośrednio nie wykonywał czynności"? Bardzo interesujące-a coś takiego jak "polecenie służbowe" nie istnieje? Spróbował się ktoś sprzeciwić dyrektorowi? Nie polecam. Rozmawiał ktoś z Was z ludźmi,którzy tam pracują? Nie? To również polecam. I konia z rzędem temu, kto znajdzie choć jedną zadowoloną i szczęśliwą osobę tam pracującą. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających.
~ 31-08-2010 20:17
Współpraca z dyrektorem nie była zbyt łatwa i przyjemna. Zgadzam się w stu procentach z poprzednią opinią... sama miałam przyjemność kilka razy grać z p.Mikulski i wierzcie mi miło tego nie wspominam. Dlatego zastanówmy się wszyscy kto tu ma racje i w imieniu czego powinniśmy się wypowiadać... Instytucji czy ludzi w niej pracujących????? Atmosfera w pracy jest niesłychanie ważna. A dobry nastrój sprzyja pracy, a co za tym idzie wzrostu poziomu wykonawczego...
~gość1 1-09-2010 23:35
W zadziwiająco szybkim czasie powstał post \"~\" po poście \"~~blashki\"... napisać taki pościk w 10 sekund? Tak bez przemyslenia,co w nim zawrzeć... no gratuluję szybkich palców ;-) a może te komentarze powstawały jednocześnie? W tym samym miejscu? W jakiejś przyjemnej atmosferze \"jak by tu dopiec i zaszkodzić Dyrektorowi Mikulskiemu? Jestem muzykiem Filharmonii Sudeckiej i nie przypominam sobie sytuacji,które mogłyby źle wpływać na pracę.Czy to,że wymaga się zaangażowania i pracy jest czymś złym? W moim odczuciu jest tak,że po to poświęciliśmy tyle lat swojego życia i zostaliśmy zawodowymi muzykami,żeby tworzyć i \"być\" w dźwiękach,wkładać w to zaangażowanie.Żeby dać ludziom to,czego nie odda słuchanie płyty w zaciszu domowym. Wielu muzykom nie podoba się to,że czasami trzeba poświęcić więcej pracy i czasu,żeby przygotować jakiś projekt.Mam wrażenie,że dlaniektórych (albo wiekszości osób) najwspanialsze byłoby siedzenie w domu i pobieranie pensji za nicnierobienie. Fakt faktem jest taki,że nawet ludzie,którzy nie chodzą na koncerty,wiedzą,że jest w naszym mieście taka instytucja jak Filharmonia,co zawdzięczamy Dyrektorowi Mikulskiemu,bo dzięki Jego polityce medialnej wychodzimy poza mury instytucji,czego jeszcze przed okresem obięcia przez Niego stanowiska Dyrektora,niestety nie można było powiedzieć.
~ppp 1-09-2010 23:36
Brak zadowolenia osób wynika najczęściej z braku chęci do pracy jak to często bywa gdy pozostają resztki tworów poprzedniego systemu a piastowane stanowisko wcześniej wspomniani mają przez zasiedzenie. A propos atmosfery organizacje bojówkowe takie jak związki zawodowe szczególnie przykładają dbałość o dobrą atmosferę wszczynając kolejne awantury w zakładach pracy takich jak ten co w normalnych firmach (prywatnych i sporej części budżetowych) nigdy nie miałoby miejsca. Kolejne imprezy to najlepszy dowód na wzrost poziomu i zainteresowania słuchaczy
~~blashka 2-09-2010 14:52
Z tego co mi wiadomo, to od 20:07 do 20:17 jest 10 MINUT różnicy.. no ale jak ktoś chce znaleźć spisek to znajdzie go nawet tam,gdzie go nie ma. pozdrawiam.
~boob 10-09-2010 15:34
Czytam te tłumaczenia p. dyrektora i te wpisy i oczom nie wierze. To. p. dyrektor nie wie co do niego nalezy, nie wie, ze zarzadza instytucja kultury ktora utrzymuje sie z FINANSOW PUBLICZNYCH ? Nie zna przepisow, ustaw ? Tlumaczenie sie ze jest sie artysta jest śmieszne. U nas pokutuje przekonanie, ze jak ktos jest dobrym dyrygentem to bedzie tez dobrym dyrektorem. Nic bardziej bzdurnego. Efekty sa wlasnie takie , ze ciągnie sie kase dla siebie nie liczac sie z nikim. No bo przecież władza pozwala.. przyjmuje sprawozdania itd.. A pan dyrektor sam ze sobą umowy zawiera i kasuje - w imię oczywiście DOBRA FILHARMONII. W zasadzie trudno to komentować. Panu dyrygentowi podziekowac jak naszybciej, on juz nic dobrego dla filharmonii nie bedzie w stanie zrobic.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Dzień Europejski w Starej Kopalni

O bezrobociu i rynku pracy wiedzą wszystko

Wiesława Raczkiewicz z nagrodą Silesius

Janusz Korwin–Mikke ponownie odwiedził Wałbrzych

Po co nam Unia?