MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Czwartek, 16 lipca
im. Marii, Mariki

A mogło być tak pięknie...

Wiadomości: Wałbrzych
Środa, 1 sierpnia 2012, 17:21
Aktualizacja: 17:27
Autor: Alicja Śliwa
Fot. Prószyński i S–ka
Jak fajnie być bohaterką książki dla kobiet! Niby singielka po przejściach, ale zaraz poznaje idealnego mężczyznę (a nawet dwóch). Niby na państwowej pensji, ale bogata. Czy książka Anny Makos „A miało być tak spokojnie” czymś nas zaskoczy?

Niezupełnie. Znowu mamy do czynienia z bajkową opowieścią dla dorosłych, pełną nieprawdopodobieństw. Autorka pewnie na przekór takim jak ja niedowiarkom pisze, że „w jej życiu dzieje się mnóstwo mniej lub bardziej prawdopodobnych rzeczy”. Są one potem podstawą do powstania książki.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że życie często przerasta fikcję, ale dlaczego kolejny raz czytam o kobiecie (skromnej pani nauczycielce, będącej wcieleniem Stasi Bozowskiej), która na swojej drodze spotyka przystojnego, o nieziemskim spojrzeniu, inteligentnego i wyrozumiałego mężczyznę? Oczywiście architekta z zawodu.

Dlaczego główna bohaterka ma szaloną i nieznośną przyjaciółkę, swoje całkowite przeciwieństwo? W prawdziwym życiu pewnie za długo by ze sobą nie wytrzymały. Również ta przyjaciółka właśnie przed chwilą poznała męski ideał, odpowiednio ustosunkowany i żalący się w swoich pierwszych słowach: „(...) przez tę moją pracę tracę kontakt z rzeczywistością. Cały czas w delegacjach, luksusowe hotele, spa, wystawne kolacje z kontrahentami...”. Biedaczek doprawdy!

A czy mężczyzn nie stać już na nic bardziej oryginalnego niż romantyczny wypad naturalnie do Pragi? Jakby nie istniały inne urokliwe miasta. Główna bohaterka rzecz jasna jest również mistrzynią kuchni. Wiadomo – przez żołądek do serca. Na topie są wciąż potrawy kuchni śródziemnomorskiej.

I znowu kolejna główna bohaterka para się pisaniem. Pojawiają się więc watki autotematyczne. Anna Makos wykorzystuje zapewne własne doświadczenia związane z wydawaniem książki. Znajdziemy tu rozważania dotyczące literatury kobiecej. Powieściowy wydawca stwierdza: „Czytelnicy chętniej sięgną po optymistyczne i mało prawdopodobne, często cukierkowe love story”. Skoro autorka jest tak świadoma pułapek tego gatunku, dlaczego sama w nie wpada?

Na plus należy zaliczyć to, że książka jest napisana z poczuciem humoru. Realia polskiego szkolnictwa autorka zna zapewne z autopsji. Tak pisze o nauczycielu wychowania fizycznego, uczącym także biologii: „Oto stał przede mną wzorcowy model wuefisty: metr pięćdziesiąt dziewięć, chudy jak wierzbowa witka, otulony wonią papierosowego smogu”. Są i inne sytuacje z życia wzięte, opisujące polską codzienność: np. zmagania z nieuczciwymi ekipami remontowymi.

Jednak te anegdoty nie rekompensują rozczarowania schematyczną prozą. Uważam, że polskie autorki stać na więcej niż literacką papkę, podróbkę prawdziwego życia rodem z telewizyjnych seriali, które oferują nam bajkową wersję ludzkich losów. Tymczasem czytanie z przymrużeniem oka i z dystansem wciąż jak najbardziej wskazane.

Anna Makos, A miało być tak spokojnie, Prószyński i S-ka 2012

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Trzaskowski zdobył Wałbrzych

Duda w Wałbrzychu

Modernizują Cieszów

Utrudnienia na Białym Kamieniu

Białe i czarne złoto Wałbrzycha

Przyjedzie Duda

Duda wygrał tylko w Czarnym Borze

Frekwencja dopisała